Poradnik

Praca opiekunki odmieniła moje życie..

Data dodania — 2011-08-30

Dla większości kobiet wyjazd do pracy za granicę jest poważną decyzją, dyktowaną poszukiwaniem rozwiązań w trudnych, a nawet czasem dramatycznych sytuacjach życiowych. Jak podają statystyki, w poszukiwaniu pracy z Polski wyjechało już prawie 3 miliony osób.

praca_dla_opiekunek_1Wydłużająca się długość życia połączona z niskim przyrostem naturalnym i postępem medycyny powoduje, że ludzie po zakończeniu swojej aktywności zawodowej żyją dłużej. Często dotknięci przez choroby wieku starczego nie są w stanie sami o siebie zadbać. Rodzina najczęściej nie ma czasu. Dlatego w bogatych społeczeństwach, takich jak Niemcy, wiele rodzin korzysta z usług opiekunek zatrudnianych przez wyspecjalizowane agencje pracy. Obecnie najwięcej polskich opiekunek znajduje zatrudnienie we Włoszech, Anglii i Niemczech.

Jak każdy zawód, praca opiekunki osób starszych ma swoje plusy i minusy. Nie ma sie co oszukiwać - jest to czasem ciężki kawałek chleba i często doprowadzani jesteśmy do granic swojej wytrzymałości. Powodem tego jest fakt, że praca opiekunki jest bardzo emocjonalna. Zabawne zdjęcia ze śmiejącymi się staruszkami (jakie często zdarza nam sie oglądać w ogłoszeniach wielu agencji), nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością. Z czego to wynika? Przede wszystkim z tego, że podopieczni zazwyczaj cierpią na różne dolegliwości i choroby. Wielu z nich ma rożnego rodzaju problemy z pamięcią, które powodują, że wielokrotnie zadają te same pytania, mogą zachować się niegrzecznie, a czasem potrafią nawet swojej opiekunce bez konkretnego powodu naubliżać. Dlatego duża cierpliwość oraz mocne przekonanie o chęci niesienia pomocy innym są podstawowymi wymogami w wykonywaniu tego zawodu.

W wielu przypadkach poszukiwanie zarobku za granicą jest podyktowane ciężką sytuacją finansową lub niemożnością znalezienia zatrudnienia w kraju. Najbardziej dotknięte są tym problemem kobiety 50+, dlatego tez one stanowią największy procent osób wyjeżdżających do opieki nad osobami starszymi. Jednakże, zauważalna jest coraz bardziej tendencja, że na wyjazd jako opiekunka decydują sie też młode kobiety, które ukończyły 30 rok życia. Powody są różne. Wiele z nich chce zarobić trochę pieniędzy, inne chcą doznać nowych przygód czy poznać inną kulturę, a jeszcze inne chcą sie zmierzyć się z nowa sytuacją życiową lub uniezależnić się od swojej rodziny. Z każdym wyjazdem do pracy za granicą łączy sie pewne ryzyko, które każda osoba decydująca się na wyjazd podejmuje.

Na przykładzie jednej z naszych opiekunek, chcielibyśmy pokazać, że czasem naprawdę warto jest spróbować swoich sił i wziąć swój los w swoje ręce. Tak oto wspomina swój pierwszy wyjazd za granice pani Sylwia, była opiekunka InterKadry:

"Decydując się na wyjazd miałam świadomość, że będę wykonywała pracę poniżej moich kwalifikacji. Miałam ukończone studia magisterskie na wydziale historycznym. Niestety perspektywy znalezienie pracy w moim rodzimym mieście wynosiły zero. Długo próbowałam, szukałam pracy, lecz bezskutecznie.

O firmie Interkadra z Krakowa dowiedziałam się od znajomej, ponieważ jej mama w niej pracowała, także nie obawiałam sie, ze to będzie jakaś nieuczciwa agencja. Po załatwieniu wszystkich formalności i podpisaniu umowy z niecierpliwością oczekiwałam na ofertę. Wreszcie nadeszła i przyszedł też dzień wyjazdu.

Babcia, którą się opiekowałam miała 89 lat i cierpiała na chorobę Alzheimera. Rodzina mojej podopiecznej trochę obawiała się mojego młodego wieku - miałam wtedy 29 lat. Bali się, że szybko mogę się zniechęcić. Od samego początku bardzo sie polubiliśmy, córka babci była dla mnie bardzo mila i robiła wszystko, żebym się jak najlepiej u nich czuła. I tak tez się czułam.

Oczywiście, na początku nie było tak sielankowo. Przede wszystkim babcia - była to bardzo energiczna osóbka i na początku płatała mi rożne figle. Muszę tutaj zaznaczyć, ze babcia żyła wydarzeniami, które miały miejsce 30 lat temu. Gdy ktoś jej się zapytał ile ma lat to odpowiadała, ze pięćdziesiąt. Mojego imienia nigdy się nie nauczyła, ale nie miałam jej tego za złe. Cały czas mówiła do mnie ?Anna?, notabene tak na imię miała jej najmłodsza siostra.

Wystarczyło, ze zostawiałam babcię na chwile samą, po powrocie do pokoju czekała na mnie zawsze jakaś niespodzianka. Na przykład któregoś razu podarła cale opakowanie chusteczek kosmetycznych, na to wylała wodę z wazonu, a kwiatki porozrzucała na dywanie. Doskonale wiedziała, że źle zrobiła, dlatego na jej twarzy gościł taki trochę szelmowski uśmieszek, ale mnie to nie wyprowadzało z równowagi. Wręcz przeciwnie, śmiałam się z tego, a babcia razem ze mną. Jeszcze z tysiąc takich historii z nią przeżyłam.

praca_dla_opiekunek_2Pamiętam, jak raz poszłam z babcią na spacer, niestety nie wiedziałam że odkąd zachorowała nikt z nią nie wychodził, bo po prostu bała się świata zewnętrznego. Ja o tym nie wiedząc usadowiłam babcię w wózku inwalidzkim, uprzednio pytając się, czy chce wyjść trochę na świeże powietrze. Babcia entuzjastycznie się zgodziła. Jesteśmy w parku ja dumnie pcham wózek, co chwile doglądając czy wszystko jest w porządku, czy się dobrze czuje. Babcia cały czas się uśmiechała, wiec myślałam wszystko jest ok. Aż tu w pewnym momencie babcia zaczyna krzyczeć do spacerowiczów, prosząc o pomoc, tłumaczyć że ktoś ją chce uprowadzić (miała oczywiście mnie na myśli). A ja Bogu winna patrzyłam się na tych ludzi i próbowałam im wytłumaczyć, że ona jest chora i ma problemy z pamięcią, a ja się nią opiekuję. Koniec końców udało mi się załagodzić sytuację i prawie biegnąc wróciłam z nią do domu. 

Z perspektywy tego doświadczenia wiem, że za bardzo wszystko chciałam robić na swój sposób. Chciałam, aby jej choroba nie znaczyła wyizolowania ze świata żywych. Chciałam, żeby babcia była jak najbardziej aktywna, żeby mimo wszystko mogła się trochę jeszcze tym życiem nacieszyć. Dlatego pozwalałam jej na wiele: pomagała mi w gotowaniu, sprzątaniu, prasowaniu. Oczywiście to przynosiło zupełnie odwrotny efekt, niż zamierzony, ale nie chciałam, żeby jej życie sprowadzało się tylko do siedzenia na kanapie i oczekiwania na podanie tabletek.

Nie ulega wątpliwości, że praca opiekunki to także praca fizyczna, kiedy samemu trzeba osobę podopieczną dźwigać, myć, zmieniać pampersy. Do tego nieraz zdarzają się nieprzespane noce, gdzie rano trzeba wstać i się tą osobą zajmować. Nieraz była to praca kilkanaście godzin na dobę, ale wdzięczność jaką widziałam w jej oczach, trzymanie, głaskanie mojej dłoni i do dzisiaj brzmiące w mojej głowie jej słowa "liebes mädchen, ich danke dir für alles". To była największa nagroda za moją pracę.

Opiekowałam sie nią dwa lata, później to była juz moja babcia, odmieniłam ją nie do poznania, miała ciągle uśmiech na twarzy, zawsze ładnie upięte włosy, czyste ubranie, a nie jak wiele ludzi z ta choroba, zaniedbani, ze smutnymi oczami. Dla mnie praca opiekunki to nie było tylko czekanie na wypłatę, to było przede wszystkim obcowanie z człowiekiem, nie wyśmiewanie sie z niego, nie dawanie mu odczuć, ze juz nic nie potrafi zrobić, ze jest uzależniony od drugiej osoby.

Ci ludzie są chorzy, ale maja swoją dumę, i chcą być traktowani z szacunkiem. Po dwóch latach babcia zmarła. Dostała zapalenia płuc, coraz gorzej było z przyjmowaniem pokarmów. Dochodziło do tego, ze jedną kanapkę potrafiła jeść ponad godzinę. Przez tydzień leżała w szpitalu. Ten czas to były dla mnie tortury, odwiedzając ją w szpitalu z ciężkim sercem patrzyłam jak umiera. Jest to na prawdę zaskakujące, że ten kontakt z osobą chorą, co by nie było, osobą obcą, tak bardzo może zbliżać ludzi do siebie, a jednak!

Po śmierci babci moja przygoda z Niemcami się nie zakończyła. W czasie, kiedy opiekowałam się nią, zrobiłam trzy stopnie języka niemieckiego, w tym jeden uprawniający mnie do studiowania w Niemczech. Moim życzeniem były studia o wiedzy pielęgniarskiej. Niestety nie miałam wykształcenia kierunkowego, więc podjęłam studia wiedzy o zdrowiu publicznym.

Miałam duże szczęście, bo w czasie pobytu zyskałam sobie sympatię córki "mojej" babci. Na każdym kroku dawała mi odczuć, jak bardzo jest mi wdzięczna za to, co zrobiłam dla jej mamy. Kiedyś się przyznała, że założyła sie z mężem, że wytrzymam góra dwa tygodnie z jej mama, a konkretniej z chorobą mamy. A ja zostałam z nią do samego końca i z tego jestem dumna do dziś, bo to był mój własny, osobisty sukces.

Moją przyszłość powiązałam też z Niemcami, skończyłam studia, podjęłam pracę i ani przez chwilę nie żałuję, że wyjechałam z kraju. Poprzez moja historię chciałabym pokazać, że warto jest w życiu próbować i podejmować nieraz szalone decyzje (chociaż nie wiem, czy akurat ten pomysł z Niemcami był aż tak szalony). Jedno wiem na pewno - stałam się osobą bardziej otwartą, zmiana kraju nie jest już dla mnie niewiadomo jakim wyzwaniem, wszyscy w rodzinie mówią, że stałam sie bardziej "życiowa". Kiedyś tylko siedziałam gdzieś tam w kącie i najlepiej, żeby mnie nikt nie zauważył. Problemy już nie są dla mnie katastrofą. Wiem, że każdy problem można rozwiązać, uwierzyłam w siebie i nabrałam optymizmu życiowego. Smutno jest mi tylko, że jak przyjeżdżam do kraju, to wszyscy są tacy pesymistyczni, rzadko się uśmiechają i są mało życzliwi dla siebie."

Interkadra w liczbach

12
Lat
doświadczenia
13000
Polubień
na Facebooku
20
Oddziałów
w całym kraju

Nasi partnerzy

InterKadra jest członkiem Sekcji Agencji Opieki

InterKadra jest członkiem Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia