Poradnik

Historia Pani Heleny

Data dodania — 2020-05-20

Historia Pani Heleny 

 

Pani Helena, mieszkanka jednego z dolnośląskich miasteczek, pracowała dla dużej agencji. Co 2 miesiące miała nową sztelę. W przerwach pomiędzy nimi - kilka tygodni w domu, w Polsce. Zarabiała od 1200-1400 euro na rękę, w zależności od zlecenia. Biorąc pod uwagę fakt, że Opiekunki zawsze mają zapewnione mieszkanie i wyżywienie, za które nie płacą, kwoty te wydawały się być niemałe. Wiadomo – to nie jest lekka praca. Oczywiście wszystko zależy od stanu podopiecznych. No i od ich rodzin, które niestety niekiedy potrafią uprzykrzyć Opiekunom życie. Na forum opiekunkowym Pani Helena znalazła informację o małej lokalnej agencji, która płaci o wiele więcej. Postanowiła sprawdzić temat. Będąc w Polsce umówiła się tam na spotkanie. „Biuro agencji nie wyglądało zbyt okazale, ale pomyślałam, że to pewnie dlatego, że agencja nie wydaje na swoje duże biura, liczny personel i gadżety”.

Z zaprezentowanych na spotkaniu ofert Pani Helena wybrała jedną w Berlinie. Zawsze chciała tam pomieszkać, poznać miasto. Obiecano Pani wynagrodzenie oczywiście o wiele wyższe niż to, które proponowała jej dotychczasowa agencja. Do opieki był samotny, 70-kilkuletni senior - mobilny, chodzący, nie trzeba było wstawać w nocy ani zmieniać pieluch. Cierpiał na dolegliowści wymagające regularnego podawania leków. Idealnie!

„Dostałam umowę po niemiecku, zapoznałam się z nią na tyle, na ile pozwalał mi mój niemiecki. Uznałam, że skoro to legalna firma, to cóż tam może być złego” – mówi Pani Helena. Na miejscu okazało się, że podeszły wiek Kurta, to nie jedyna jego cecha. Chorował na nadciśnienie, nadużywał alkoholu i non stop palił papierosy. Mieszkanie, mimo, że niemałej wielkości, było non stop zadymione. Kiedy Pani Helena otwierała okno, Kurt mówił, że mu zimno i hałas z ulicy mu przeszkadza. Przy czym uwagi zawsze były wyrażane podniesionym tonem, nierzadko z kilkoma wyzwiskami w kierunku Opiekunki. Zasypiał na kanapie z papierosem i butelką piwa w ręku. Pani Helena bała się, że kiedy uśnie, Kurt puści z dymem mieszkanie z nimi w środku. W dodatku, kiedy wypił o „jedno piwko za dużo”, czasem próbował obłapywać Panią Helenę twierdząc, że przecież ma mu służyć, więc o co jej chodzi. Minęły ponad dwa tygodnie i zadzwoniła do agencji, która ją tam wysłała i zgłosiła problemy. „Usłyszałam tylko, że mam się cieszyć, że trafiłam na seniora, którego nie trzeba podcierać i że za te pieniądze to jakoś sobie poradzę - tyle”- wspomina Pani Helena nadal nie kryjąc złości. 

Któregoś dnia Kurt się upił, potknął i przewrócił. Pani Helena podnosząc go z podłogi poczuła ogromny ból w kręgosłupie. Nie mogła się wyprostować. Wezwana na pomoc córka podopiecznego zawiozła ją do szpitala. Okazało się, że doznała niegroźnego, ale bardzo dotkliwego urazu. Spędziła w szpitalu kilka dni. Wtedy dowiedziała się, że nie była ubezpieczona! Szczęśliwie córka podopiecznego pomogła Helenie załatwić sprawy ze szpitalem. Po powrocie firma, która zatrudniła Panią Helenę zrobiła wszystko, żeby nie wypłacić należnego wynagrodzenia. Po wielkich bojach, telefonach i groźbie, że zgłosi sprawę do prokuratury, Pani Helena otrzymała na swoje konto niewiele ponad połowę umówionej kwoty. Nie miała siły walczyć o więcej. Nie miała też wiedzy, jak to zrobić, ani pieniędzy na adwokata. Po powrocie do Polski, po jakimś czasie, kiedy już poczuła się lepiej, postanowiła sprawdzić czy firma, w której podjęła feralne zlecenie odprowadzała za nią składki ZUS. Okazało się, że nie!

„Najbardziej zdziwiło mnie jednak to, że moją sprawą przejęła się Pani w urzędzie i podała mi kilka firm, które z tego co wiedziała, odprowadzają ZUS za Opiekunki od średniej krajowej brutto. To mnie naprawdę zaskoczyło” – mówi w rozmowie z nami Pani Helena.

Kiedy już po rehabilitacji Pani Helena chciała wrócić do pracy, w każdej z tych poleconych przez urzędniczkę agencji zapytała o oferty z dokładnym opisem szteli. Tylko dwie agencje miały wtedy oferty jakich szukała – do samotnej, chodzącej seniorki, bez dźwigania. Wybrała jedną z nich. „Tak zaczęłam pracę z InterKadrą, od tego czasu minęły 3 lata, w moim życiu dużo się zmieniło. Zostałam sama, nie mam dzieci. Ostatnio nawet pojechałam do Niemiec na Święta. Bałam się, jak dam sobie radę bez typowo polskich zwyczajów, ale rodzina podopiecznego okazała się bardzo serdeczna. Były prezenty, rozmowy o tradycjach. Dostałam piękny szal. I okazało się, że bez karpia da się spędzić Święta!” – śmieje się Pani Helena i dodaje, że był sernik i przygotowała barszcz. 

Teraz planuje, że wyjedzie na wakacje, bo dostanie dodatkową premię. „Jak wrócę, wyremontuję kuchnię i kupię ślubny prezent chrześniaczce”.

Pani Helena mówi, że będzie pracować jako Opiekunka, póki zdrowie dopisze.

„Ja póki co nie planuję zmiany agencji, ale koleżanki przestrzegam, by wnikliwie czytały umowy i sprawdzały agencje. Czasem zdarza mi się napisać coś na  forum - co sprawdzić i o co zapytać rekrutera. Ciągle powtarzam, że nie wszystko złoto, co się świeci. Uważajcie!”.

Interkadra w liczbach

13
Lat
doświadczenia
13000
Polubień
na Facebooku
20
Oddziałów
w całym kraju

Nasi partnerzy

InterKadra jest członkiem Sekcji Agencji Opieki

InterKadra jest członkiem Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia